piątek, 7 listopada 2014

Miesiąc zdrowia po miesiącu maratonów

Szybko zregenerowałem się po ostatnich 3 maratonach, które przebiegłem w przeciągu jednego miesiąca - powoli szykuję się do końca kolejnego sezonu. Stwierdziłem, że dobrym posunięciem z tej okazji będzie kompleksowe zdiagnozowanie stanu zdrowia, szczególnie że już kilka lat minęło od czasu, gdy zbadałem próbki krwi i moczu.

Tym razem zdecydowałem się na rozszerzony pakiet. Po wizycie u internisty, który skierował mnie na 16 testów dla oddanych próbek (łącznie 6 fiolek krwi) swoje kroki skierowałem do kardiologa (tym bardziej, że okazał się to ten sam lekarz). EKG wypadło dobrze, ponadto przez jeden dzień przymocowany do mnie był holter (więc bieganie i intensywne ćwiczenia niestety musiałem sobie odpuścić w obawie przed odklejeniem się czujników). W listopadzie jeszcze czeka mnie echo serca i próba wysiłkowa.

Podkreślam, że wykonuję te wszystkie testy profilaktycznie, nie czuję, żeby mi coś dolegało. Wyniki mają uspokoić nie tylko mnie, ale i tę część rodziny, która twierdzi, że "się przemęczam i to szkodzi zdrowiu" (pozdrowienia dla ukochanej babci!).

Dodatkowo, niejako przy okazji, wybrałem się na rtg klatki piersiowej - tutaj też nie było nic niepokojącego. 

A, zapomniałbym o niedawnej wizycie u stomatologa - usunąłem sobie kamień nazębny ;-)

Dziś jest pierwszy dzień w tym tygodniu, kiedy to nie odwiedzałem żadnej placówki medycznej i czuję się z tym nieco nieswojo, jakbym o czymś zapomniał :-)

P.S. A już za miesiąc Półmaraton Św. Mikołajów - jestem pełen obaw po kontrowersyjnym Maratonie Toruńskim (wystarczy spojrzeć na forum pewnego portalu biegowego...), organizowanym przez te same osoby... Powinna to być jednak dla mnie przede wszystkim zabawa, z nagrodą w postaci uśmiechu siostrzenicy, która ma się pojawić w okolicy mety i towarzyszyć mi na ostatnich metrach biegu (oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa dla niej i innych zawodników...).

2 komentarze:

  1. Też jakiś czas temu robiłam EKG i echo serca. Z własnego doświadczenia proponowałabym jeszcze dietetyka - u mnie wyszło, że jem stanowczo za mało. Półmaratonu Św. Mikołajów nie mogę się doczekać, zapisałam się na ten bieg już w styczniu :D A co się działo na Maratonie Toruńskim, bo jakoś o niczym nie słyszałam?

    OdpowiedzUsuń
  2. O, żona by się ucieszyła, gdyby się okazało, że za mało jem ;-) Co do MT, to brak folii termicznych i zaplecza medycznego na mecie, przesunięcie startu w ostatniej chwili (z kuriozalnego powodu - nie zadbano o to, żeby usunąć parasolki barowe), brak atestu, mało atrakcyjna trasa przez okoliczne wioski (jedynie niewielki odcinek w Toruniu, reszta przez ścieżkę rowerową) - a to wszystko za dużą kasę... Panowie F. słyną w środowisku ze swoich praktyk i podejścia do biegaczy - byle kasa się zgadzała...

    OdpowiedzUsuń