czwartek, 16 marca 2017

Dobre i tanie sportowe słuchawki bezprzewodowe? Oczywiście!

Dni są coraz dłuższe, popołudniowy trening nie wiąże się już z bieganiem po zmroku. W związku z tym mogę nieco ograniczyć czujność i wrócić do słuchania muzyki w trakcie realizowania planu przygotowawczego do wiosennych startów. Jak już pisałem wcześniej, ostatecznie rozstałem się ze swoim odtwarzaczem Sony z racji ciągłych awarii i odsyłania w ramach reklamacji. Jako że porzuciłem pomysł biegania ze smartfonem a do moich celów w zupełności wystarczy zwykły, klasyczny telefon z podstawowymi funkcjami, postarałem się poszukać tanich słuchawek bluetooth, które w prosty sposób mogą stworzyć minimalistyczne "centrum multimedialne" umilające pokonywanie kolejnych kilometrów.

Szukając ciekawych propozycji w chińskich sklepach natknąłem się na modele zupełnie nieznanej mi marki Awei. Wyczytałem kilka pozytywnych opinii użytkowników, głównie biorących pod uwagę stosunek ceny do jakości.


Pierwszym zakupem były słuchawki A840BL, które kosztowały ok. 15 USD. Cena atrakcyjna, chociaż zauważyłem, że są sprzedawane na Allegro za ponad 100 zł. Przyznam, że tyle bym za nie dał, szczególnie po przeprowadzonych testach. 

Wizualnie są atrakcyjne, przywołują skojarzenia ze wspomnianym już walkmanem Sony, którego używałem do tej pory. Panel sterowania w okolicach uszu, pałąk na szyję, lekka konstrukcja - skądś to wszystko już znałem. Do tego świetna specyfikacja (NFC!, możliwość przypisania dwóch urządzeń, ładowanie za pomocą złącza micro-USB, wodoodporność) za przystępną cenę. Wszystko wyglądało świetnie do momentu pierwszych testów w plenerze. 


Podczas godzinnego treningu wyszły wszystkie wady i niedociągnięcia urządzenia:
- strasznie płaski, nienaturalny dźwięk, zbyt mocny bas, trzaski - na początku myślałem, że to wina poczciwej Nokii, jednak sprawdzanie działania z innymi telefonami w domu dały taki sam efekt,
- sztywny pałąk - nie dopasowuje się do kształtu ucha i szyi, dodatkowo materiał, z którego jest zbudowany powoduje otarcia; w efekcie słuchawki ciągle trzeba było poprawiać, bo nie trzymały się odpowiednio mocno,
- mizerny zasięg bluetooth - tak naprawdę możliwe jest w miarę bezproblemowe słuchanie muzyki, jeśli telefon mamy w opasce na ramieniu, w odległości max 20-30 cm od słuchawek; zupełnie odpada wrzucenie go do kieszeni spodni lub saszetki biodrowej.


Problem z dopasowaniem w pewnym stopniu ratują wymienne douszne zatyczki, jednak w żaden sposób nie można użytkowania uznać za komfortowe. Co prawda przebiegłem w tych słuchawkach zeszłoroczny maraton, ale zaraz po tym doświadczeniu zdecydowałem się pożegnać z tym sprzętem i sprzedałem go po cenie, którą wcześniej dane było mi zapłacić.

Kilka tygodni później natknąłem się na kolejną promocję w jednym z chińskich sklepów internetowych i stwierdziłem, że dam tej firmie jeszcze jedną szansę. Za ok. 10 USD nabyłem A920BL - słuchawki zbierające dość dobre opinie. Tym razem zdecydowałem się na klasyczną konstrukcję "pchełek", bez pałąków i innych udziwnień, jedynie z pilotem na kablu. Główne zalety, o których wspomniałem przy okazji opisywania A840BL, tutaj też mają miejsce (brakuje jedynie łączenia za pomocą NFC, jednak nie jest to istotne dla moich celów). 


Po poprzednich doświadczeniach moje oczekiwania znacznie spadły, jak się okazało - zupełnie niesłusznie. Chociaż muszę przyznać, że po rozpakowaniu miałem kilka minut zabawy z odpowiednim dopasowaniem gumowych dodatków, których główną funkcjonalnością jest blokowanie słuchawek przed wypadnięciem z uszu. Brak jakiejkolwiek wzmianki o montażu w instrukcji nie ułatwił zadania. 


Ostatecznie udało się je zamontować i mogłem pójść biegać. Oto spostrzeżenia po 1,5h użytkowania:
- dużo lepsza jakość dźwięku (oczywiście należy pamiętać, że to nie jest sprzęt dla audiofila, ma jedynie umilić czas w trakcie wysiłku fizycznego),
- telefon może znajdować się w normalnej odległości od słuchawek, nie ma żadnych przerw, gdy trzymam go w "nerce",
- magnesy!!! drobiazg, który niezmiernie cieszy i okazuje się bardzo praktyczny; gdy przestajemy korzystać ze słuchawek po prostu stykamy je ze sobą i wówczas fizyka robi swoje - dzięki temu można je spokojnie zawiesić na szyi bez obawy, że nam spadną; gadżet ten można docenić także w przypadku, gdy nie posiadamy żadnego etui i słuchawki po prostu wrzucamy do torby / plecaka / kieszeni - na pewno zmniejszy się nam ryzyko poplątania czy zerwania przewodu,


- po odpowiednim dopasowaniu słuchawki nie wypadają... jest tu jednak małe "ale" w postaci pilota, który znajduje się w dziwnie bliskiej odległości od jednej ze słuchawek, przez co podczas ruchu doświadczałem niemiłego szarpania w dół; sytuację ratuje zaczep - można go dostosować do własnych preferencji, najlepiej, gdy przymocujemy za jego pomocą kabel do tylnej części czapki lub opaski. Gdy już znajdziemy odpowiednią konfigurację (ostatnio szukałem jej przez 3 km biegu...) nie ma problemu z wypadaniem,
- gumki, o których wspomniałem, spełniają swoje zadanie, pomagają utrzymać słuchawki w uszach (pod warunkiem poradzenia sobie ze wspomnianym przed chwilą pilotem),
- bardzo dobrze działają duże przyciski sterujące; mamy je w sumie tylko trzy, ale naprawdę więcej nie trzeba (główny włączający urządzenie i działający jako "pause / play", "+" i "-" odpowiadające za kontrolę głośności oraz przełączanie kolejnych utworów),
- długi czas działania i błyskawiczne ładowanie.


Tak więc za około 40 zł (może być mniej przy korzystaniu z kuponów, promocyjnych środków w danym sklepie lub systemu cashback) otrzymujemy całkiem przyzwoite urządzenie, które po prostu spełnia swoje zadanie. Zdarzają się co prawda drobne problemy z odpowiednim dopasowaniem, jednak można je skutecznie pokonać. Przynajmniej jestem teraz świadomy tego, że jeśli będę chciał wziąć udział w zawodach korzystając z tych słuchawek, jednym z etapów rozbiegania przed startem będzie test ułożenia pilota i zaczepienie kabla w komfortowym miejscu, żeby uniknąć ciągłego korygowania słuchawek już w trakcie wyścigu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz